sobota, 27 stycznia 2018

Warto czy nie warto? Tajniki Alieexpres

Tak jak mówiłam tak też staram się trwać w postanowieniu. Póki co raz w tygodniu będę dodawać post,około weekendu,a jak już będę na tyle systematyczna to postaram się więcej i częściej coś dodawać.


    Tym razem pisze o każdemu znanej stronie Allieexpres. Strona przeznaczona jest do zakupów internetowych typu Allegro lecz wszystko rzeczy zamówione sprowadzone są z Chin. A co za tym idzie czas oczekiwania wynosi minimum 2 tyg. Często za nim paczka do nas dotrze minie nawet  2 miesiące, aż zapominamy o naszych zakupach. Mimo to,coraz więcej osób się kusi i zamawia różnego typu rzeczy. Tanie, hurtowe ceny tym bardziej skłaniają nas do zakupów.

   Moje produkty zaczęły przychodzić po 2.5 tygodnia. Polecam również zaglądać na rzeczywiste zdjęcia dodane przez innych kupujących użytkowników. Może to pomoc w dobrze rozmiaru, koloru czy ogólnego stanu. Bo jak wiadomo nie zawsze zdjęcie główne może odzwierciedlać wygląd rzeczywisty.
W swoich zakupach trafiłam na kilka naprawdę fajnych produktów, ale i zdarzyło się kilka bubli.
Zacznę może od tych gorszych rzeczy.

  A mianowicie pierwszą nie do końca trafiona rzeczą jest torebka. Kolor nie odzwierciedla stanu jaki przyszedł, wygląda jak w "ciapki"Nie jest to typowy róż jaki miał być. Jest dość sztywna,a metalowy pasek, łańcuszek wygląda dość tandetnie i przyrdzewiało.

 Kolejną rzeczą którą nie do końca spełniła moje oczekiwania są okulary przeciwsłoneczne. Fakt są piękne, kształt i wzór modny z 2017. Kolor szkiełek też się zgadza. Lecz mają jedną główną wadę, która trochę niszczy moja opinie i ocenę. A mianowicie zwykły, cienki plastik . Nie można włożyć ich bezpośrednio do torebki, ponieważ są tak cienkie, że nic by z nich nie zostało. Fakt może za taka cenę nie można się spodziewać cudów. Ale jak na Allieexpres i dość fajne ogółem produkty okulary nie do końca im wyszły.

Przechodząc już do tych bardziej udanych zakupów zacznę może od kosmetyczki. Wzorów było mnóstwo więc i wybór był trudny. Po zastanowieniu się wybrałam jednorożca. Sama w sobie kosmetyczka jest dość urocza, a wzór tylko dodaje +100 do słodkości.

 Następnym zakupem są 4 pędzelki do makijażu, a właściwie do cieni i blendowania ich. Wiadomo włosie jest sztuczne, ale za to też dość miękkie. Teraz bez nich nie wyobrażam sobie wykonania makijażu . Trzon mają w kolorach ombre. Również pod wzór rogu jednorożca lub takie syrenkowe. Nic dodać nic ująć, piękne po prostu.
   
    Jak i pędzelki to musi być też pomoc w ich myciu. A mowa tu o silikonowym serduszku w kolorze pudowego różu. Ma ono w sobie różne wypustki, wgłębienia, które ułatwiają domycie pędzli nawet wewnątrz włosia.

 W zakupach nie mogło też zabraknąć paru zdobyczy do paznokci. Pierwszą rzeczą jest pędzelek, który jakiś czas temu zaczął robić furorę na internecie, instagramie. Mówię tu o pędzelku do wykonania ombre, który ma krótsze włosie dość zbite A tuż wyżej pojedyncze dłuższe kosmyki. Póki co jestem w trakcie testowania, Co na pewno trzeba umieć nim pracować, ale jak się już to opanuje można stworzyć naprawdę fajne i efektowne kombinację.

 Następna rzeczą "paznokciową" są naklejki wodne. Na ali jest ich mnóstwo, a cena jest bardzo niska. Więc trochę się ich uzbierało:-) Zamówiłam małe, pojedyncze, ale również takie, które są na cały paznokieć. Wzory różne od kwiatków, napisów po przez piórka czy łapacze snów.

 Ostatnią rzeczą z tej kategorii jest kółko cyrkoni. W całym zestawie jest aż rodzai. Kolor wybrałam standardowy czyli srebrny. Są w nim małe delikatne cyrkonie, ale również w kształcie kwiatków, kokardek.


Zakupiłam również  zegarek. Ma bardzo fajny, delikatny paseczek w kolorze delikatnego różu wpadającego troszkę w brzoskwiniowy. Wyróżnia go tarcza ze złotymi wskazówkami i bardzo ciekawym wnętrzem w kolorach niebieskim, czerwonym i nutami fioletu. Zegarek jest fajnie wykonany i niczym nie odbiega od tych "drogich".


Ostatnią rzeczą w tych zakupach z Allieexpres są rękawiczki bez palców. Oczywiście znów wybrałam kolor różowy. Materiał jest dość cienki, raczej tandetny. Lecz na siłownię by delikatnie ochronić dłonie zawsze to lepiej niż bez.

  Powoli zbliżamy się ku końcowi w tym poście. Więc jeśli chcecie kolejna część o zamówieniach piszcie w komentarzach lub na instagramie.
A może wy macie jakieś znane,sprawdzone produkty warte uwagi z Ali? Dajcie znać może i ja przetestuje.

[ ]

wtorek, 9 stycznia 2018

Moja rutyna pielęgnacyja

Moja rutyna pielęgnacyjna
Jestem osobom której ciężko z systematycznością, ale jak już robię to codziennie nie mam z tym problemu. Lecz nie ukrywam zdarzą się jakieś wyjątkowe dni i pominę jakiś krok. J

Co na początek ? tuż po przebudzeniu przy ‘porannej toalecie’ myję twarz mydełkiem siarkowym, a następnie stosuję punktowo krem a dokładnie Reduktor zmian potrądzikowych z wysoką koncentracją substancji aktywnych z firmy Ziaja (seria: oczyszczanie liście manuka). Krem jest przezroczysty, a że stosuję punktowo nie obciąża mojej skóry, Ph ma naturalne. Minus jest taki, że zostawia przez jakiś czas lepką, błyszczącą warstwę, ale nie jest to jakieś tragiczne. Szkoda również, że nie ma ochrony przeciw promieniowaniu słonecznemu.


Wieczorem moja pielęgnacja jest zależna od dnia. Gdy mam na twarzy  „pełny makijaż „ zmywam dokładnie płynem dwufazowym z garniera. Następnie przy kąpieli myję dokładnie twarz przy pomocy żelu oczyszczającego  Efaclar z wodą termalną z La Roche Posay. Żel jest bardzo delikatny, przyjemnie pachnie (trochę jakby paprotką). Co jest bardzo ważne przy pielęgnacji żel ten nie zawiera mydła, parabenów, alkoholu, barwników. Łagodzi i koi podrażnienia- ph 5,5.



 Kolejnym krokiem jest peeling ale jeśli mam być  szczera stosuje ok 2 razy na miesiąc. Używam peelingu oczyszczającego z firmy Sylveco   naturalna pielęgnacja. Zawiera on ekstrakt ze skrzypu polnego , korunda oraz z drzewa herbacianego. Drobinki są małe, ale dość mocne i doskonale złuszczają martwy naskórek. Zapach ma specyficzny właśnie użytego drzewa herbacianego. Nie poleca się go stosować na zaostrzone zmiany trądzikowe, ponieważ możemy jedynie pogorszyć sprawę, uszkodzić zmiany (mogą się wolniej goić) lub przenieść na dalsze części twarzy. 


Następnym etapem jest maseczka (również nie zawsze ) stosuje ok. 3 razy na miesiąc. W tym przypadku pole manewru jest uzależnione od tego, co widzę, czego potrzebuję. Zazwyczaj jest to maska algowa z węglem aktywnym firmy Bielenda. Doskonale oczyszczająca , łagodząca zmiany. Czasem stosuję oczyszczająco – wygładzającą z glinką zieloną, cynkiem również firmy Bielenda lub głęboko nawilżającą

.
Ostatnim punktem mojej rutyny pielęgnacyjnej jest krem. Efaclar duo (+). Również jak w przypadku żelu jest on z wodą termalną La Rosche Posay. Krem jest zwalczający niedoskonałości, zatkane pory, przebarwienia. Jest bardzo delikatny, moim zdaniem świetnie nawilża, szybko się wchłania. 


I na tym opiera się moja pielęgnacja. Lecz stosowanie samych kosmetyków to nie wszystko. Doskonale wiem, że zdrowsze jedzenie też wpływa na stan mojej cery. Staram się unikać chipsów, czekolad i różnych Fast foodów (i nie mówię o tym, ze jestem jakaś super fit), ale wiem, że to pogarsza jej stan. Staram się wysypiać  Oczywiście w dalszym ciągu poznaje tajemnice swoje skóry tłustej, mieszanej a zarazem wrażliwej w pewnych częściach twarzy. I niestety jak to kobiety mają przy zachwianiu hormonalnym zmiany się nasilają
 
                          


  To by było na tyle w dzisiejszym poście. Piszczcie komentarze, obserwujecie. Odpowiadam na wszelkie pytania J

Za parę miesięcy będziesz sobie dziękował, że się dziś nie poddałeś!

   Co ja tu robię ? Zmieniam umiejscowienie bloga, gdyż wcześniejszy likwiduje swoją stronę(Bloog.pl przestanie istnieć) Niestety każdy post na marne :/ A wcześniej  jakiś czas zbierałam  się z utworzeniem bloga i o to jest. Znajdziecie u mnie dużo makijaży, makijaży i jeszcze więcej makijaży :) Ale to nie wszystko, również ciekawe zdobienia paznokci, stylizacje. Czasem też jakieś przemyślenia, co mnie motywuje, porady, przepisy i wiele innych..



Zapraszam