Moja rutyna pielęgnacyjna
Jestem osobom której ciężko z systematycznością, ale jak już
robię to codziennie nie mam z tym problemu. Lecz nie ukrywam zdarzą się jakieś
wyjątkowe dni i pominę jakiś krok. J
Co na początek ? tuż po przebudzeniu przy ‘porannej toalecie’
myję twarz mydełkiem siarkowym, a
następnie stosuję punktowo krem a dokładnie Reduktor zmian potrądzikowych z wysoką koncentracją substancji
aktywnych z firmy Ziaja (seria:
oczyszczanie liście manuka). Krem jest przezroczysty, a że stosuję punktowo nie
obciąża mojej skóry, Ph ma naturalne. Minus jest taki, że zostawia przez jakiś
czas lepką, błyszczącą warstwę, ale nie jest to jakieś tragiczne. Szkoda
również, że nie ma ochrony przeciw promieniowaniu słonecznemu.
Wieczorem moja pielęgnacja jest zależna od dnia. Gdy mam na
twarzy „pełny makijaż „ zmywam dokładnie
płynem dwufazowym z garniera.
Następnie przy kąpieli myję dokładnie twarz przy pomocy żelu oczyszczającego Efaclar
z wodą termalną z La Roche Posay.
Żel jest bardzo delikatny, przyjemnie pachnie (trochę jakby paprotką). Co jest
bardzo ważne przy pielęgnacji żel ten nie zawiera mydła, parabenów, alkoholu,
barwników. Łagodzi i koi podrażnienia- ph 5,5.
Kolejnym krokiem jest peeling ale jeśli mam być szczera stosuje ok 2 razy na miesiąc. Używam peelingu oczyszczającego z firmy Sylveco
naturalna pielęgnacja.
Zawiera on ekstrakt ze skrzypu polnego , korunda oraz z drzewa herbacianego.
Drobinki są małe, ale dość mocne i doskonale złuszczają martwy naskórek. Zapach
ma specyficzny właśnie użytego drzewa herbacianego. Nie poleca się go stosować
na zaostrzone zmiany trądzikowe, ponieważ możemy jedynie pogorszyć sprawę,
uszkodzić zmiany (mogą się wolniej goić) lub przenieść na dalsze części twarzy.
Następnym etapem jest maseczka (również nie zawsze ) stosuje ok. 3 razy na
miesiąc. W tym przypadku pole manewru jest uzależnione od tego, co widzę, czego
potrzebuję. Zazwyczaj jest to maska
algowa z węglem aktywnym firmy Bielenda.
Doskonale oczyszczająca , łagodząca zmiany. Czasem stosuję oczyszczająco –
wygładzającą z glinką zieloną, cynkiem również firmy Bielenda lub głęboko nawilżającą
.
Ostatnim punktem mojej rutyny pielęgnacyjnej jest krem. Efaclar duo (+). Również jak w
przypadku żelu jest on z wodą termalną La Rosche Posay. Krem jest
zwalczający niedoskonałości, zatkane pory, przebarwienia. Jest bardzo delikatny,
moim zdaniem świetnie nawilża, szybko się wchłania.
I na tym opiera się moja pielęgnacja. Lecz stosowanie samych
kosmetyków to nie wszystko. Doskonale wiem, że zdrowsze jedzenie też wpływa na
stan mojej cery. Staram się unikać chipsów, czekolad i różnych Fast foodów (i
nie mówię o tym, ze jestem jakaś super fit), ale wiem, że to pogarsza jej stan.
Staram się wysypiać Oczywiście w dalszym
ciągu poznaje tajemnice swoje skóry tłustej, mieszanej a zarazem wrażliwej w
pewnych częściach twarzy. I niestety jak to kobiety mają przy zachwianiu
hormonalnym zmiany się nasilają

To by było na tyle w
dzisiejszym poście. Piszczcie komentarze, obserwujecie. Odpowiadam na wszelkie
pytania J




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz