Hej! Jak tam po weekendzie majowym? Dla niektórych czas odpoczynku, ale jak wiadomo dla części 'ostatni dzwonek' powtórki przed maturą. Dziś kiedy pisze już jesteście po części z polskiego, metamatematyki, oraz po ustnym polskim . Lecz dziś post nie o tym.
Co ja takiego robiłam? Dużo się w sumie nie działo ze względu na to, że Darek pracował...
1 maj w dzień nic specjalnego, trochę z Bąblem na zewnątrz, przed telewizorem - typowe lenistwo. Tuż po 16.30 wybrałam się z nie pełną rodzinką do Krosna. Wówczas odbywały się tam loty balonem, tzw. potocznie mówiąc " Balony " różne wystawy i koncerty. Ze względu na to, że jeden z braci był tam ze swoją uczelnią jechaliśmy po niego. Przeszliśmy po wszystkich stoiskach, lecz po 17.30 już zostały butki z jedzeniem i mini wesołe miasteczko. A, że ja uwielbiam dawkę adrenaliny stwierdziłam, że muszę wykorzystać ten czas. Wybrałam się wraz z bratem na młot..Trwało 3 minuty, ale warte. Momentami strach obleciał, że wypadniemy z tego krzesełka. Niby wszystko grało, ale wiadomo różnie to bywa. Tym bardziej, że Pan nie sprawdził czy dobrze się zapieliśmy. Nazywało się to bodajże "Extreme".
Było to coś na zasadzie młota, lecz obkręcało się jeszcze wokół własnej osi. super zabawa i fajna dawka emocji.
Kolejnego dnia czyli 2 maj był już otwarty dla sklepów, ale oczywiście wolny. Gdy Darek wrócił z nocki pojechał ze mną do Rzeszowa. Miałam tam troszkę do pozałatwiania papierkowej roboty. W domku już tylko odpoczynek ze względu na to, że chłopak musiał trochę odespać. Troszkę przed tv, a wieczorem jak co dzień spacerek z pieskiem.

3 maj już miałam w planach jakąś wycieczkę. Na moje nieszczęście Darek nie lubi spacerowania, zwiedzania. Ja znów wolę spędzać czas aktywnie. Do południa pozwoliłam mu leżakować. A później plany na wycieczkę do Krasiczyna. Droga to około 1,5 godzinki. Jechaliśmy 6 osobową ekipą , w tym oczywiście ja jedyna jako dziewczyna :) Dzień był bardzo ciepły więc i lżej można było się ubrać. Pierwszym przystankiem w Krasiczynie była toaleta. Następnie już wykupiliśmy bilety na zwiedzanie zamku. Przeszliśmy cały plac wokół parku, jeziorko. W między czasie porobiliśmy jakieś zdjęcia. Na koniec plac zamkowy, zwiedzanie poszczególnych komnat oraz grobowca. 3 odbywał się tam jakiś festyn, koncert, więc zwiedzających było dość sporo. Weszliśmy również na wierzę, z której było widać piękna, zieloną okolicę. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się przy jakimś zajeździe na pizze. Lecz szału nie zrobiła, do tego pani pomyliła nasze zamówienie. Mimo to, człowiek głodny to zje chodź co.


4 maj był to dzień urodzin mojej mamy. Szykowaliśmy dla niej grila niespodziankę. Przed południem jedna z sióstr zabrała ją na makijaż do kosmetyczki, tym sposobem miała piękny makijaż cały dzień i myślała, że to już ten prezent. Następnie do fotografa, po zdjęcie do paszportu. Przez ten czas szykowaliśmy balony, oraz łańcuchy z bibuły. Między czasie sałatka itp. Zrobiłam mamie mini sesję fotograficzną pożyczonym od brata aparatem. Wieczorem gdy rodzice pojechali do kościoła zaczęła się cała akcja. Przyjechała również siostra z rodziną. Niespodzianka była udana, zaskoczenie mamy bezcenne.
Tak własnie mama kończyła 50! Tata 29 kwietnia - 55 :) Jeszcze raz Wszystkiego dobrego jeszcze raz.
Niby nic specjalnego nie robiłam, nie byłam na super wyjeździe, wczasach, lecz mimo to odpoczęłam, spędziłam miło, sympatycznie czas.
A wy jak tam po majówce? Co robiliście ciekawego?
Zapraszam na instagrama oraz stronę " Nails and make up Ewelina Kut"
Miłego wieczorku !